Górnicze rany i pamięć pogranicza - spotkanie z Karin Lednicką o Karwinie

W Bibliotece Głównej zjawił się tłum słuchaczy, a rozmowa szybko zeszła z łatwych narracji na złożone losy pogranicza. W Jastrzębiu-Zdroju autorka trylogii przeglądała się w opowieściach mieszkańców Karwiny i Hawierzowa, pokazując, jak górnictwo i polityka kształtowały pamięć miejsc. Spotkanie nabrało wymiaru wspólnotowej spowiedzi — bez prostych win i bohaterów, z miejscami, które wciąż domagają się upamiętnienia.
- Spotkanie w Jastrzębiu-Zdroju - literatura jako pole pamięci
- W Bibliotece Głównej o Karwinie, Nikiszowcu i języku pogranicza
Spotkanie w Jastrzębiu-Zdroju - literatura jako pole pamięci
Na czwartkowym wieczorze w Bibliotece Głównej rozmowa z Karin Lednicką szybko przestała być literacką promocją. Autorka, znana z trylogii “Krzywy Kościół”, konsekwentnie odrzucała narodowe uproszczenia, zwracając uwagę na losy zwykłych ludzi pogranicza. Mówiła o tym, że w Czechach pamięć o górnictwie bywa zepchnięta na margines — kopalnie zasypywane, brak symboli — co pozostawia pustkę w lokalnej pamięci. Publiczność zadawała pytania o język, tożsamość i historie rodzinne; wiele głosów w sali potwierdzało, że książki Lednickiej rezonują z przekazem domowym.
“Staram się oceniać człowieka nie po narodowości, ale po człowieczeństwie”
— Karin Lednická
W Bibliotece Głównej o Karwinie, Nikiszowcu i języku pogranicza
Rozmowa zahaczała o konkretne miejsca i obrazy: Karwina jako miasto zniszczone przez eksploatację górniczą, brak symboli pamięci po czeskiej stronie, oraz kontrast z polskim Śląskiem, gdzie pamięć górnicza ma silniejsze miejsce w krajobrazie. Autorka podkreśliła, że to właśnie tematy trudne ją interesują i że chęć oddania głosu przeszłości wynika z braku zainteresowania regionem.
“Dlaczego piszę? Bo regionem Karwiny nikt się nie interesuje”
— Karin Lednická
Wspomnienie Nikiszowca wywołało u Lednickiej silne emocje — porównała wyraźnie inne podejście do upamiętnienia górniczego dziedzictwa po obu stronach granicy.
W sali pojawiły się też historie rodzinne, które potwierdzały literacką prawdę — jedna z uczestniczek przyznała, że wiele w książce znała “z opowieści babki”, co pokazało, jak literatura łączy się z pamięcią przekazywaną ustnie.
“Znam te historie z opowieści babki”
— uczestniczka spotkania
W rozmowie pojawiły się również odniesienia do literatury regionu — między innymi przypomnienie o tytułach, które nie przekroczyły barier językowych i politycznych, jak “Czarna Julka” Gustawa Morcinka, co pokazało, jak narracje narodowe wpływały na obieg kultury.
Mimo że prowadząca dyskusję autorka nie dawała prostych odpowiedzi, to właśnie ta niejednoznaczność przyciągnęła słuchaczy. Frekwencja i żywe reakcje pokazały, że pytania o pamięć pogranicza są długotrwałe i ważne — nie tylko jako temat akademicki, ale jako element tożsamości rodzinnej i miejskiej.
Analizując spotkanie z praktycznego punktu widzenia, warto zauważyć, że takie wydarzenia pełnią funkcję katalizatora dialogu: stawiają trudne pytania i umożliwiają wymianę wspomnień, które w przeciwnym razie mogłyby zniknąć. Dla mieszkańców regionu to także okazja, by zobaczyć, jakie braki w upamiętnieniu istnieją po obu stronach granicy — i jak literatura może wypełniać te luki, nadając im język i formę.
na podstawie: Urząd Miasta Jastrzębie-Zdrój.
Autor: krystian

