Jastrzębianka po pracy nagrywa hity. Internet już ją zna

Jastrzębianka po pracy nagrywa hity. Internet już ją zna

Na co dzień prowadzi firmę w Jastrzębiu-Zdroju, a po godzinach wchodzi do studia i nagrywa utwory, które w serwisie YouTube zbierają setki tysięcy, a potem miliony odsłon. Alicja Niezgoda nie buduje wokół siebie wielkiej otoczki, za to konsekwentnie dokłada kolejne muzyczne cegiełki. W jej historii zwykły dzień pracy i plan zdjęciowy potrafią zmieścić się w jednym rytmie. A rodzinne wsparcie bywa tu równie ważne jak dobry podkład.

  • Od szkolnego zespołu do własnych nagrań
  • Hity, które zaczęły żyć własnym życiem w sieci
  • Rodzina przy makijażu, fryzurze i planie teledysku

Od szkolnego zespołu do własnych nagrań

Muzyka była w jej życiu od dziecka. Zaczęło się od śpiewania w szkolnym zespole „Wiolinki”, potem przyszły obowiązki zawodowe, rodzina i codzienność, która zwykle skutecznie odsuwa marzenia na drugi plan. Alicja Niezgoda nie zrezygnowała jednak ze śpiewania, tylko musiała znaleźć dla niego miejsce między pracą a domem.

Na co dzień prowadzi własną firmę zajmującą się usługami remontowymi, produkcją i montażem mebli. Sama podkreśla, że lubi swoją pracę, ale nauczyła się oddzielać ją od muzycznej pasji. Regularnie ćwiczy z trenerką wokalną, a nagrania powstają w studiu ROB-SONIC RECORDS. Jak opowiada, wszystko opiera się na dobrej organizacji, bo teledysk da się zrealizować w jeden dzień, a następnego wrócić do zwykłych obowiązków.

Przełom przyszedł trzy lata temu. To wtedy córka Kasia miała powiedzieć:

„Mamo, zrób coś swojego”.

To zdanie dało jej impuls do szukania producentów i rozpoczęcia własnego projektu muzycznego.

Hity, które zaczęły żyć własnym życiem w sieci

Dziś o Alicji Niezgodzie zrobiło się głośno przede wszystkim za sprawą piosenek „Mamba” i „Jak Sen”. Oba utwory szybko zaczęły zdobywać kolejne odsłony w internecie, a zainteresowanie nimi przerosło oczekiwania samej wokalistki. Największą satysfakcję, jak mówi, dają jej nie same liczby, ale wiadomości od słuchaczy i nagrania pokazujące, jak bawią się przy jej muzyce.

Wraz z popularnością pojawiło się też rozpoznawanie na ulicy. Coraz częściej odzywają się do niej osoby, z którymi nie miała kontaktu od lat, a w rozmowach wracają pytania o kolejne piosenki. To dla niej wyraźny znak, że utwory wychodzą poza internetowy zasięg i trafiają do ludzi także w codziennym życiu.

Alicja Niezgoda nie robi z tego wielkiej filozofii. Do muzyki podchodzi spokojnie i z dystansem do ocen. Wprost mówi, że nie oczekuje, iż jej twórczość spodoba się każdemu. Liczy się dla niej co innego – emocje i radość, jakie piosenka może dać słuchaczom.

„Najważniejsze jest dla mnie, aby muzyka wywoływała emocje i sprawiała ludziom radość” – podkreśla.

Rodzina przy makijażu, fryzurze i planie teledysku

Za każdym klipem stoi u niej nie tylko wokal, ale i domowa ekipa. Córka Kasia odpowiada za makijaż, zięć Kamil zajmuje się fryzurą, a partner Romek wspiera ją na każdym etapie i wystąpił nawet w jednym z teledysków. Dzięki temu plan zdjęciowy nie ma charakteru chłodnej produkcji, tylko przypomina dobrze zorganizowane rodzinne przedsięwzięcie.

Taka pomoc ma znaczenie także dlatego, że kolejne pomysły już czekają na realizację. Wkrótce ma powstać teledysk do utworu „Jak Lawa”, a równolegle artystka pracuje nad nowymi piosenkami – także latino oraz dwoma nagraniami po angielsku. Widać, że nie zamierza zatrzymać się na dwóch głośnych singlach.

Na końcu tej historii zostaje jeszcze jedno zdanie, które dobrze podsumowuje jej drogę – choć sama nie mówi o niej w kategoriach wielkiego sukcesu. Dziękuje słuchaczom, mieszkańcom Jastrzębia-Zdroju i wszystkim, którzy śledzą jej muzykę, bo właśnie ich reakcje dają jej motywację do dalszej pracy. To przykład, że scenę można budować stopniowo, bez rezygnowania z codziennego życia i zawodowych obowiązków.

na podstawie: UM Jastrzębie-Zdrój.