Sonia Bohosiewicz w Jastrzębiu-Zdroju wróciła do Śląska i książek

Sonia Bohosiewicz w Jastrzębiu-Zdroju wróciła do Śląska i książek

W środę 15 kwietnia w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Jastrzębiu-Zdroju zrobiło się naprawdę ciasno od ciekawości. Sonia Bohosiewicz przyszła tam nie jako gwiazda z ekranu, ale jako osoba, która chętnie opowiada o domu, pracy i swoich książkach bez zbędnego dystansu. W sali szybko wyczuć było, że to spotkanie bardziej przypomina rozmowę niż oficjalną promocję.

  • Śląsk wrócił w rozmowie szybciej niż filmowe anegdoty
  • Książki pokazały ją z innej strony niż ekran i scena
  • Na koniec zostały pytania, autografy i zwykła bliskość

Śląsk wrócił w rozmowie szybciej niż filmowe anegdoty

Aktorka od lat mieszka w Warszawie , wcześniej była związana z Krakowem , ale podczas spotkania wracała myślami do miejsc, z którymi naprawdę się utożsamia. Bohosiewicz dorastała w Żorach i nie ukrywała, że powroty na rodzinny Śląsk mają dla niej osobisty ciężar i wywołują sporo emocji.

Z przymrużeniem oka wspomniała, że kiedy jedzie autostradą i mija okolice lotniska w Pyrzowicach, charakterystyczne „wyboje” na drodze dają jej sygnał, że jest już blisko domu. W jej opowieści śląskość nie była hasłem do odhaczenia, ale czymś dużo bardziej codziennym – związanym z szacunkiem do domu, pracowitością i pogodą ducha.

Książki pokazały ją z innej strony niż ekran i scena

Dużą część rozmowy zajęła książka „Leniwa żona”. To publikacja, w której proste przepisy kulinarne splatają się z osobistymi historiami, a całość ma lekki, przewrotny charakter. Bohosiewicz zdradziła przy tym, że sama mocno weszła w techniczną stronę przygotowania tej książki, więc nie była to dla niej wyłącznie rola autorki z okładki.

Pojawił się też temat drugiej publikacji – „Nasza chmura. 30 minut z dzieckiem bez patrzenia w ekran”. Ten tytuł dobrze oddaje myśl, którą aktorka wyraźnie podkreślała: dziś szczególnie ważne są prostsze formy bycia razem, bez ciągłego rozpraszania się technologią. W jej opowieści książki nie były dodatkiem do kariery, ale kolejnym sposobem na rozmowę z ludźmi.

Na koniec zostały pytania, autografy i zwykła bliskość

Atmosfera w bibliotece była swobodna i ciepła. Bohosiewicz wracała do wspomnień z planów filmowych, opowiadała o pierwszych krokach w zawodzie i o codzienności po zejściu ze sceny, bez nadmiernego wygładzania obrazu.

Po rozmowie przyszedł czas na pytania z sali, wspólne zdjęcia i autografy. Zostawiła po sobie wrażenie osoby energicznej, bezpośredniej i bardzo osadzonej w rzeczywistości – takiej, która potrafi jednocześnie rozbawić publiczność i przypomnieć, że najważniejsze historie często zaczynają się od miejsc dobrze znanych.

na podstawie: Urząd Miasta Jastrzębie-Zdrój.