Dwa lata bez Kruszyny. W Jastrzębiu-Zdroju wciąż pamiętają o mistrzyni

Dwa lata bez Kruszyny. W Jastrzębiu-Zdroju wciąż pamiętają o mistrzyni

Dwa lata po śmierci Beaty Maksymow-Wendt jej nazwisko znów wraca tam, gdzie przez lata brzmiało najmocniej – do świata sportu i do Jastrzębia-Zdroju. „Kruszyna” była zawodniczką, która na macie nie zostawiała złudzeń, a jednocześnie z tym miastem związała swoje codzienne życie. Jej dorobek robi wrażenie nawet dziś, bo obejmuje medale z Polski, Europy, świata i trzy starty olimpijskie. To opowieść nie tylko o wielkiej karierze, ale też o pamięci, która nie traci siły.

  • Od krajowych tytułów do światowego złota
  • Pamięć o mistrzyni nie kończy się na wynikach

Od krajowych tytułów do światowego złota

Beata Maksymow-Wendt należała do tych sportsmenek, które budują swoją pozycję latami, krok po kroku, bez skrótów i bez taryfy ulgowej. W judzie osiągnęła niemal wszystko, co można było zdobyć na krajowym i międzynarodowym poziomie. W jej dorobku znalazły się 24 tytuły mistrzyni Polski w kategoriach +72 kg i 78 kg oraz w rywalizacji open.

Sama zawodniczka podawała nieco inną statystykę krajowych sukcesów – 21 złotych medali, jeden srebrny i jeden brązowy. Niezależnie od sposobu liczenia, skala osiągnięć była imponująca. Na mistrzostwach świata zdobyła dwa złota, a do tego trzy brązowe medale. Na mistrzostwach Europy trzy razy stanęła na najwyższym stopniu podium, a łącznie wywalczyła tam dziesięć medali.

Do tego dochodzi jeszcze olimpijski rozdział kariery. Reprezentowała Polskę trzykrotnie – w Barcelonie, Atlancie i Sydney. Taki dorobek stawia ją w gronie najbardziej utytułowanych postaci polskiego judo, a dla Jastrzębia-Zdroju ma jeszcze jeden wymiar: to właśnie z tym miastem związała swoje życie.

Pamięć o mistrzyni nie kończy się na wynikach

Tego dnia mija druga rocznica jej śmierci. Odeszła 9 czerwca 2024 roku, ale dla wielu osób obecność Beaty Maksymow-Wendt wciąż jest wyczuwalna w rozmowach o judo i o sportowej historii miasta. Wspominają ją ci, którzy mieli okazję poznać ją bliżej niż tylko z tabel wyników.

Przydomek „Kruszyna” był zapamiętywany równie mocno jak medale. Z czasem stał się częścią jej sportowej tożsamości, choć najważniejsze pozostawało coś innego – konsekwencja, charakter i wytrzymałość budowane przez lata treningów oraz startów na największych arenach. W Jastrzębiu-Zdroju taki życiorys nie ginie szybko. Zostaje w pamięci ludzi, którzy widzą w nim nie tylko sukces, ale też kawał prawdziwej sportowej historii miasta.

na podstawie: Urząd Miasta Jastrzębie-Zdrój.