JAZZtrzębie zakończyło festiwal mocnym finałem i polsko-czeskim akcentem

JAZZtrzębie zakończyło festiwal mocnym finałem i polsko-czeskim akcentem

W Jastrzębiu-Zdroju jazz nie brzmiał jak tło, tylko jak główny bohater kilku intensywnych dni. 12. edycja JAZZtrzębie postawiła na autorskie projekty, spotkania ponad granicą i koncerty, po których sala długo nie chciała wypuścić słuchaczy. Były emocje, improwizacja i rozmowa o tym, jak młodzi muzycy próbują odnaleźć się w wymagającym świecie sceny.

  • Koncerty, które od pierwszych dźwięków trzymały w napięciu
  • Rozmowa o młodych artystach dopełniła muzyczny program
  • Bohumin i finał w Łaźni Moszczenica domknęły polsko-czeski wątek

Koncerty, które od pierwszych dźwięków trzymały w napięciu

Festiwal od początku opierał się na muzyce tworzonej tu i teraz, bez odtwarzania bezpiecznych schematów. W sali szybowej szczególnie mocno wybrzmiał występ Piotra Wojtasika i Anny Marii Jopek z zespołem, który zbudował wieczór na delikatności, napięciu i sile emocji. Publiczność dostała koncert, w którym każdy utwór miał własny oddech, a brzmienie pozostawało długo w pamięci.

Nie mniej intensywnie było podczas występu Macieja Obary Quartet w Łaźni Moszczenica. Polsko-norweski skład – Maciej Obara, Dominik Wania, Mats Eilertsen i Gard Nilssen – pokazał jazz europejski w wersji wymagającej, ale bardzo komunikatywnej. Liryzm mieszał się tu z ostrzejszymi improwizacjami, a muzyka prowadziła słuchaczy przez kolejne zwroty akcji bez chwili znużenia.

Rozmowa o młodych artystach dopełniła muzyczny program

W programie znalazło się też miejsce na wystawę fotografii Katarzyny Stańczyk „Come On Come Over”. Taki dodatek nie działał jak dekoracja, lecz jak drugi plan całego wydarzenia – budował nastrój i przypominał, że jazz żyje nie tylko na scenie, ale także w obrazie, pamięci i dokumentacji.

Na szczególną uwagę zasłużył panel dyskusyjny z przedstawicielami branży muzycznej, który poprzedził trzeci dzień koncertów. Rozmowa dotyczyła wyzwań stojących przed młodymi wykonawcami: od szukania własnego języka po codzienność rynku muzycznego, gdzie talent to dopiero początek drogi. Dla festiwalu było to ważne dopełnienie programu – obok emocji pojawił się konkret i spojrzenie na kulisy zawodu.

Bohumin i finał w Łaźni Moszczenica domknęły polsko-czeski wątek

Jednym z najmocniejszych znaków tegorocznej edycji była współpraca po obu stronach granicy. W Międzynarodowy Dzień Jazzu festiwal przeniósł się do przygranicznego Bohumina, gdzie w hotelu „Pod Zeleným dubem” zagrali Kahoma Trio i Marcin Żupański. Po koncertach przyszedł czas na jam session, czyli moment najbliższy jazzowemu żywiołowi – swobodnemu, otwartemu i nieprzewidywalnemu.

Zwieńczeniem 12. edycji był występ Przemysława Strączka i Andy’ego Shepparda. W Łaźni Moszczenica zabrzmiały między innymi utwory z płyt Endless Mystery i Fig Tree, a surowa architektura miejsca spotkała się z dopracowanym światłem i muzyką najwyższej próby. To właśnie ten finał najpełniej pokazał sens całego festiwalu: autorskie granie, mocne nazwiska i przestrzeń, w której jazz nie tylko się słyszy, ale też przeżywa.

na podstawie: Urząd Miasta Jastrzębie-Zdrój.