Uciekł po stłuczce i próbował zrzucić winę na żonę

Uciekł po stłuczce i próbował zrzucić winę na żonę

Volkswagen po uderzeniu w citroena wycofał i odjechał z miejsca kolizji w Jastrzębiu-Zdroju, ale policjanci szybko namierzyli uszkodzone auto na polnej drodze. Najpierw 36-latka próbowała wziąć winę na siebie, jednak po rozmowie z mundurowymi przyznała, że za kierownicą siedział jej mąż. Jak ustalili funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Jastrzębiu-Zdroju, 35-latek uciekł, bo bał się konsekwencji i nie miał prawa jazdy.

W minioną sobotę około 10.40 dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Jastrzębiu-Zdroju dostał zgłoszenie o zdarzeniu drogowym, po którym sprawca oddalił się z miejsca kolizji uszkodzonym pojazdem. Policjanci ustalili, że kierująca citroenem jechała ulicą Pszczyńską w stronę Pawłowic. Gdy sygnalizator zmienił światło z zielonego na żółte, zaczęła hamować i w tym momencie poczuła mocne uderzenie w tył auta.

Po wyjściu z samochodu kobieta usłyszała od świadka, że kierujący volkswagenem po zderzeniu wycofał i odjechał. Mundurowi ruszyli na poszukiwania i po kilkunastu minutach odnaleźli uszkodzony pojazd na polnej drodze. Za kierownicą nikogo już nie było, ale po kilku minutach na miejscu pojawiła się kobieta i mężczyzna.

36-latka początkowo twierdziła, że to ona prowadziła samochód, nie zachowała bezpiecznej odległości i odjechała ze stresu. Po krótkiej rozmowie z policjantem przyznała jednak, że volkswagenem kierował jej mąż, który ma zatrzymane prawo jazdy, a ona chciała mu pomóc. Teraz 35-latek będzie odpowiadał przed sądem.

To sprawa, w której szybka ucieczka i próba zrzucenia winy na bliską osobę tylko pogorszyły sytuację. Policjanci z Jastrzębia-Zdroju nie dali się wyprowadzić w pole, a cała historia rozpadła się w chwili, gdy wyszło na jaw, kto naprawdę siedział za kierownicą.

na podstawie: KMP Jastrzębie Zdrój.