67-latek wrócił pod zakazany adres i od razu trafił w ręce policji

67-latek wrócił pod zakazany adres i od razu trafił w ręce policji

FOT. KMP Jastrzębie Zdrój

Pod drzwiami mieszkania w Jastrzębiu-Zdroju znów pojawił się 67-latek, choć miał już zakaz zbliżania się do rodziny i jej lokalu w promieniu 100 metrów. Gdy zaczął dobijać się do drzwi, interweniowali policjanci z jastrzębskiej jednostki i zatrzymali mężczyznę, który był pijany.

Do sprawy doszło po piątkowej interwencji związanej z przemocą domową. Jak ustalili policjanci, jastrzębianin od sierpnia 2025 roku wszczynał awantury, nadużywał alkoholu, wyzywał domowników wulgarnymi słowami i poniżał ich. Podczas ostatniego konfliktu groził też żonie pozbawieniem życia. W trosce o bezpieczeństwo domowników funkcjonariusze zdecydowali o jego zatrzymaniu i wydali nakaz opuszczenia mieszkania oraz zakaz zbliżania się do niego i bezpośredniego otoczenia.

W sobotę około 15.30 dyżurny jastrzębskiej jednostki dostał sygnał, że 67-latek złamał zakaz i próbuje dostać się do mieszkania. Policjanci, którzy pojechali na miejsce, potwierdzili zgłoszenie i zatrzymali mężczyznę.

Nie ma i nigdy nie będzie taryfy ulgowej dla sprawców przemocy domowej oraz osób łamiących orzeczone nakazy i zakazy.

To właśnie taki przypadek pokazuje, jak szybko policyjna decyzja może odciąć sprawcę od ofiary, ale też jak niebezpieczny bywa powrót pod zakazany adres. Jeden ruch, jedno złamanie zakazu i sprawa z domowej awantury zamienia się w interwencję, która mogła skończyć się znacznie poważniej.

Mężczyzna został objęty policyjnym dozorem oraz nakazem opuszczenia lokalu mieszkalnego i zakazem zbliżania się oraz kontaktowania z rodziną. Policja przypomina, że za niestosowanie się do wydanego przez nią zakazu lub nakazu kodeks wykroczeń przewiduje karę aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny, a wobec sprawcy można zastosować tryb przyspieszony.

na podstawie: Policja Jastrzębie Zdrój.